Zamknięcie kotła Falaise pod Chambois 19 sierpnia 1944 r. - poprawka do literatury

Witold J. Ławrynowicz (Nowy Jork)

Pisząc dla amerykańskiego wydawcy pracę o udziale polskiej 1. Dywizji Pancernej w zamknięciu kotła pod Falaise natknąłem się na pewną nieścisłość w literaturze historycznej dotyczącej tej bitwy. Polskie źródła opisujące działania pod Falaise podają, że zamknięcie kotła nastąpiło w momencie spotkania polskich i amerykańskich oddziałów pod Chambois 19 sierpnia 1944 roku. Istnieją pewne rozbieżności, co do pory dnia, kiedy to spotkanie miało miejsce, ale jest to problem niewielkiej miary. Odkryłem natomiast, że istnieją różnice, co do tożsamości jednostek wojskowych, które brały udział w tym spotkaniu. Nie ma żadnych wątpliwości, co do jednostki polskiej - był to dowodzony przez ppor. Jana Karcza patrol 3. plutonu armat przeciwpancernych i plutonu CKM na carriersach z 10. Pułku Dragonów z 1. Dywizji Pancernej. Natomiast tożsamość oddziału amerykańskiego podlega zmianom w zależności od polskiego źródła. Różni autorzy wymieniają 2 albo 3 batalion piechoty z 359., 385. lub 395. Pułku Piechoty z 90. Dywizji Piechoty. Postanowiłem zająć się tym tematem i dotrzeć do sedna sprawy.

Najczęściej opisywaną jednostką amerykańską, która jako pierwsza spotkała się z 10. Pułkiem Dragonów jest 2 batalion 395. Pułku Piechoty z 90. Dywizji Piechoty (patrz Bibliografia, poz. 1). Rzadziej wymieniane są 385 (patrz Bibliografia, poz. 2) i 359 (patrz Bibliografia, poz. 3) Pułki Piechoty. Były jeszcze inne informacje, które może jednak należy zaliczyć do błędów korekty (patrz Bibliografia, poz. 4)?

Problem polega na tym, że 395 Pułk Piechoty należał do 99. Dywizji Piechoty i wylądował we Francji 1 listopada 1944 roku, a zatem nie mógł brać udziału w walkach pod Falaise w sierpniu 1944 r. Z kolei 385 Pułk Piechoty należał do 76. Dywizji Piechoty i wylądował we Francji dopiero 12 stycznia 1945 roku.

Przeglądając dostępne mi źródła amerykańskie dowiedziałem się, że w skład 90. Dywizji Piechoty wchodziły 357, 358 i 359 Pułki Piechoty, a zatem gros polskiej literatury historycznej i wspomnieniowej błędnie przywołuje numerację amerykańskiej jednostki. Literatura amerykańska jednoznacznie podaje, że łączność z Polakami pod Chambois nawiązał 2 batalion 359. Pułku Piechoty z 90. Dywizji Piechoty, a ściślej jego kompania "G".

Jak więc było naprawdę? W oparciu o amerykańskie źródła możemy stwierdzić z całą pewnością, że z 10. Pułkiem Dragonów pod Chambois jako pierwsza spotkała się kompania "G" z 2. batalionu 359. Pułku Piechoty z 90. Dywizji Piechoty podporządkowanej V. Korpusowi 3. Armii amerykańskiej. Oficerem, który jako pierwszy ucisnął rękę ppor. Jana Karcza był kpt. Laughlin E. Waters, dowódca kompanii "G". Dowódcą 2. batalionu 359. Pułku Piechoty był mjr Leonard Dull.

Samo spotkanie między Polakami i Amerykanami opisał główny aktor tego wydarzenia ppor. Jan Karcz z 10. Pułku Dragonów w swoich wspomnieniach Dragoni Generała Maczka: "W punkcie dowodzenia znalazłem naradę wojenną. Ppor. Sieniewicz powiedział do mnie: ?Idzie na nas poważne natarcie piechoty. Otworzyłem ogień zgodnie z Pana rozkazem, ale Bukowski nie chce strzelać granatami, bo myśli, że to Amerykanie?. Popatrzyłem przez lornetkę. Pole wzdłuż szosy było pełne piechoty. Ale leżeli i nie strzelali, a nawet machali chusteczkami. Hełmy przypominają niemieckie, ale mundury khaki. Co było robić, zawołałem do gońca: ?Daj mi ten niemiecki karabin i swój hełm!? (Nosiliśmy wtedy hełmy typu angielskiego, płaskie talerze przypominające hełm Don Kichota z książki Cervantesa; potem pułk dostał hełmy pancerne, prawie identyczne jak przedwrześniowe hełmy polskie.) Wsadziłem więc hełm na karabin i z duszą na ramieniu wylazłem na szosę trzymając ten sygnał wysoko w górze. Od strony nieprzyjaciela usłyszałem ryk radości. Poderwali się i zaczęli biec w naszą stronę. Na czele biegł wysoki oficer w stopniu kapitana. Przygotowałem sobie eleganckie powitanie, ale on złapał mnie w ramiona i jak dzieciaka okręcił w koło wołając: ?I am glad to see you buddy (miło mi ciebie widzieć kumplu)?. Potem zauważył, że byłem okrwawiony, przeprosił i postawił mnie na ziemi...".

Chciałbym podać jeszcze jeden drobny przykład przeinaczenia historii, tym razem nie przez zwyczajny błąd, ale w celu ubarwienia wydarzeń. Rzecz dotyczy Chambois i momentu spotkania z Amerykanami - jest zatem związana, jak tego wymagały reguły greckiej tragedii, jednością miejsca i czasu. Otóż po spotkaniu między Polakami a Amerykanami na drodze pod Chambois oficerowie mieli wznieść toast zdobytą na Niemcach polską wódką. Tak opisuje to K. Jamar w książce With the tanks of the 1st Polish Armoured Division (Hengelo 1946). E. Florentin w swojej pracy The Battle of the Falaise Gap (New York 1967) podaje, że pito śliwowicę, co jest już zwyczajną autorską licentia poetica. Jak było naprawdę opowiedział mi w roku 2001 bohater tamtych wydarzeń, wspomniany ppor. Jan Karcz: "Zacznę od historii polskiej wódki. Tak, znalazłem skrzynkę butelek ?Wyborowej?, z przedwojennymi niebieskimi kartkami PMS-u. Owszem, wypiliśmy jako toast za zwycięstwo i na pohybel Niemcom. Ale nie z kapitanem Watersem, pili tylko oficerowie dragonów. Smakowało to okropnie, bo upał był szalony, a wódeczka ciepła, niesmaczna i szybko szła do głowy. Zaniepokojony, co by się stało, gdyby moi dragoni odkryli mój skarb, z obfitymi łzami rozbiłem butelki i na tym się skończyło".

W późniejszym liście ppor. J. Karcz dodatkowo wyjaśnił: "W Chambois, 8 sierpnia, po spotkaniu z Amerykanami, stała koło kościoła duża, częściowo spalona ciężarówka niemiecka. Był to wóz kancelarii 9. Dywizji Pancernej SS <Hochenstauffen>, ale papiery w nim ocalałe dotyczyły kwestii kwatermistrzowskich. Obok leżała w gruzach mała przyczepka i w niej zobaczyłem skrzynkę z nalepką PMS (Polski Monopol Spirytusowy). Było w niej chyba tuzin butelek <Wyborowej>?. Kazałem włożyć to do mojego carriersa i później odkorkowaliśmy jedną butelkę i wypiliśmy toast. Poza mną byli obecni: por. Zbigniew Bojanowski, dowódca szwadronu wsparcia, ppor. Wacław Szczeniowski, dowódca plutonu rozpoznawczego 1 szwadronu liniowego i zdaje się ppor. Augustyn Kubit, dowódca 3 plutonu armat przeciwpancernych. Ciepła wódka nie smakowała i zaproponowałem Bojanowskiemu, który był moim dowódcą, że resztę zniszczę by się ludzie nie upijali. Zgodził się i to zrobiłem".

Pewne szczegóły wspomnień po 60 latach od bitwy uległy niewątpliwie zatarciu, ale opis koryguje obraz epizodu z walk w Normandii, który w polskiej literaturze nader często jest podawany błędnie. Tyle tytułem wyjaśnienia historii pierwszego spotkania Polaków z Amerykanami pod Chambois.

Bibliografia:

1. Pozycje podające, że łączność z polską 1. Dywizją Pancerną nawiązał amerykański 395. Pułk Piechoty:

"Przegląd Kawalerii i Broni Pancernej" (Londyn):
- nr 32, 1963, por. Adam Jędrzejowicz, Bitwa 1. Dywizji Pancernej pod Chambois 19-21 sierpnia 1944 roku, s. 29;
- nr 34, 1964, płk dypl. Antoni Grudziński, 1. Dywizja Pancerna. Zarys historii wojennej, s. 74;
- nr 49, 1968, ppłk Stanisław Koszutski, Bitwa pod Falaise i rola polskiej dywizji pancernej w okrążeniu 7-mej Armii niemieckiej, s. 35;
- nr 80, 1975, płk Władysław Zgorzelski, Zdobycie i utrzymanie Chambois 19-21 sierpień 1944 roku, s. 732;
- nr 142, 1992, mjr dr Jan Witold Karcz, Bitwa pod Chambois 19, 20 i 21 sierpnia 1944 roku, s. 412;
- nr 147, 1994, mjr Jan W. Karcz, Walka Dragonów w Normandii, s. 401 (błędnie podaje 3 batalion 395. PP);

"Pancerniak" (Londyn):
- nr 20, 1979, płk dypl. Władysław Dec, Dragoni naprzód (z Narwik i Falaise), s. 21;

Zbiorowe, 1. Dywizja Pancerna w walce, Brussels 1947, por. Adam Jędrzejowicz, Bitwa o Chambois, s. 104;

K. Jamar, With the tanks of the 1st Polish Armoured Division, Hengelo 1946, s. 142;

Stanisław Maczek, Od podwody do czołga. Wspomnienia wojenne 1918-1945, Edinburgh 1961, s. 168.

2. Pozycje podające, że łączność z polską 1. Dywizją Pancerną nawiązał amerykański 385. Pułk Piechoty:

Encyklopedia II Wojny Światowej, Warszawa 1975, s. 133;

Mała Encyklopedia Wojskowa, Warszawa 1967, s. 384.

3. Pozycje podające, że łączność z polską 1. Dywizją Pancerną nawiązał amerykański 359. Pułk Piechoty:

"Mars. Problematyka i Historia Wojskowości. Studia i Materiały" (Warszawa-Londyn):

- t. 3, 1995, Przemysław A. Szudek, Koniec bitwy o Normandię. Falaise 7-20 sierpnia 1944 roku, s. 100 (błędnie podaje: "11/359 P. P.", co zapewne miało być II/ 359. PP);

Franciszek Skibiński, Falaise, Warszawa 1971, s. 67;

Juliusz L Englert, Krzysztof Barbarski, Generał Maczek i żołnierze 1. Dywizji Pancernej, Londyn 1992, s. 76;

D-day. Operacja Overlord. Od lądowania w Normandii do wyzwolenia Paryża, Warszawa 1994, s. 186, mapa B;

Polski czyn zbrojny w II wojnie światowej - Walki formacji polskich na Zachodzie 1939-1945, Warszawa 1981, rozdział XXIV, s. 556-557.

4. Pozycja podająca, że łączność z polską 1. Dywizją Pancerną nawiązał amerykański "385 batalion piechoty zmotoryzowanej"(!):

Franciszek Skibiński, Pierwsza Pancerna, Warszawa 1966, s. 304 i 306.